
Dlaczego tak rzadko pisze się o utopiach?
Przyznajmy szczerze: dystopia jest nam bliższa. Wojny, ludobójstwa, zmiany klimatyczne, inwigilacja, zagrożenia nuklearne, faszyzm, bieda, głód – słyszymy o tym na każdym kroku. O ile sto lat temu nowoczesność dawała nadzieję, o tyle obecnie rozwój technologiczny przynosi głównie powody do obaw. Zastanawiamy się, czy wywróżony kiedyś bunt maszyn jest jeszcze fikcją, czy już częścią rzeczywistości. Nic dziwnego, że narracje utopistyczne mogą napawać sceptycyzmem. A jednak przyciągają nas również historie obiecujące pozytywne rozwiązania konfliktów, jak chociażby w opowieściach superbohaterskich. Nie jest więc tak, że utraciliśmy potrzebę szukania „lepszego świata”. Dlaczego więc w science fiction tak trudno znaleźć utopię? Czy w ogóle jeszcze potrafimy ją sobie wyobrazić?
Michel Foucault w swoich książkach przytacza ideę episteme – historycznych uwarunkowań, które wyznaczają granice tego, co w danej epoce może zostać pomyślane, powiedziane i uznane za wiedzę. Co ważne, nie jest to pogląd na świat, tylko zestaw reguł określających funkcjonowanie dyskursów naukowych. Episteme pokazuje, że nasze kategorie myślenia nie są uniwersalne, lecz osadzone w określonym okresie historycznym1. Dla przykładu choroby psychiczne, obecnie traktowane jako problem neurologiczny lub psychiczny, we wcześniejszych epokach były interpretowane jako opętanie przez diabła, kara boska czy moralne zepsucie, niewolnictwo było czymś naturalnym, a leworęczność – ułomnością bądź efektem działania szatana. Nie musi zmieniać się poziom wiedzy, by zmienił się sam sposób rozumienia rzeczywistości.
Jak się mają do tego tworzone przez nas historie? Przykładem może być amnezja – obecnie traktowana jako przypadłość neurologiczna lub psychologiczna, coś, co trzeba zbadać, wyjaśnić i najlepiej wyleczyć. Wszak pamięć jest ważnym elementem naszej tożsamości, a jej utrata oznacza w pewnym sensie utratę samego siebie. Większość narracji, w których pojawia się motyw utraty lub modyfikacji pamięci, dąży do jej przywrócenia (Pamięć absolutna, Johnny Mnemonic, trylogia o Jasonie Bournie). Tymczasem koncept tożsamości jako źródła prawdy o sobie samym jest uwarunkowany historycznie i wcale nie jest obiektywnie oczywisty, tak jak nam się obecnie wydaje. Amnezja wcale nie musi wywoływać wewnętrznego konfliktu bohatera – mogłaby na przykład otworzyć przestrzeń dla nowego sposobu bycia. Mimo to większość autorów będzie czuła potrzebę rozwikłania nieznanej przeszłości postaci, odkrycia „prawdy”, wypełnienia luki w historii. Sam czytelnik może czuć niedosyt, jeśli amnezja nie zostanie wyjaśniona. Ostatecznie obie strony będą nieświadomie dążyć do powrotu na znane terytorium.
Nasza wyobraźnia nie jest do końca wolna, lecz działa w granicach tego, co w danym momencie historycznym jest możliwe do pomyślenia. Gdy spróbujemy wyobrazić sobie alternatywne wersje rzeczywistości, wciąż będziemy wracać do świata, jaki znamy. Nawet najbardziej radykalne science fiction z obcymi formami życia, czy transhumanistycznymi ciałami, będzie „nawiedzane” (pożyczając określenie od Jacques’a Derridy2) przez struktury teraźniejszości i przeszłości. Obcych trzeba wyjaśnić, sprowadzić ich logikę i psychologię do naszej, a rozkochane w klonowaniu i uploadowaniu umysłów science fiction dalej będzie stawiać pytania: „Na ile jestem jeszcze sobą?”. Ostatecznie nawet najbardziej odległe wizje zostaną przedstawione w postaci rozpoznawalnych dla nas schematów.
Obecna episteme wyznacza ramy, w których pewne problemy i potencjalne rozwiązania wydają się oczywiste. Dlatego wyobrażenie sobie podboju kosmosu przychodzi nam stosunkowo łatwo – potrzebujemy odpowiedniego rozwoju technologicznego, motywacji zaangażowanych stron (państw, korporacji, organizacji) oraz jednostek (bohaterów) gotowych do wprowadzenia planu w życie. Konflikty również możemy przekopiować ze znanych narracji: katastrofa klimatyczna, starcie z obcymi, walka o zasoby itp. I chociaż w obecnych warunkach podbój taki jest niewykonalny, jego wyobrażenie nie sprawia trudności.
Nie wszystkie pomysły wpisują się jednak w dostępne schematy. Świat bez wojen powinien być intuicyjnie prostszy do wyobrażenia – wystarczy usunąć konflikt. Gdy jednak próbujemy temu pomysłowi nadać konkretny wymiar, pojawia się problem wypełnienia pustki, jaka została po starym systemie. Co organizowałoby życie społeczne, jeżeli rywalizacja nie pełniłaby już funkcji napędowej? Jak wyglądałyby relacje między jednostkami a społeczeństwem? Kto sprawowałby władzę i podejmował decyzje? Jak decydowano by o zmianach i rozwiązywano problemy? Konflikty mogą istnieć również w utopii, problem polega na tym, że nie umiemy sobie wyobrazić ich odmiennych form ani potencjalnych rozwiązań. Nawet projektując obce społeczeństwa, nieświadomie odtwarzamy znane struktury: rywalizację o zasoby, walkę o władzę, napięcia między jednostką a zbiorowością. Problemem nie jest brak empatii, chęci czy pesymizm, ale fakt, że episteme ogranicza nam zakres tego, co w ogóle jesteśmy zdolni wymyślić. Utopia rozpada się, gdy próbujemy porzucić znaną nam logikę.
Nawet jeśli na chwilę wyjdziemy poza obecny system, zmiany szybko zostają wchłonięte i przekształcone. Nowe idee ulegają instytucjonalizacji: stają się kategoriami prawnymi, językiem polityki, elementami dyskursu – zaczynają być kształtowane przez te same instytucje, które chwilę wcześniej się im sprzeciwiały. Dla przykładu uzyskanie praw wyborczych przez kobiety, owszem, przyniosło realną zmianę polityczną, ale nie zniosło hierarchii płci. Podobnie spory wokół gender i seksualności spowodowały przesunięcia, ale bez przekształcenia systemu, który przecież stworzył te nierówności. Używając pojęć Gilles’a Deleuze’a i Félixa Guattariego, po chwilach deterytorializacji, kiedy następuje przełom w istniejącym porządku, przychodzi moment reterytorializacji, gdy system adaptuje i reorganizuje zmiany3. Nie oznacza to, że wszelka zmiana zostaje unieważniona, lecz że żadna deterytorializacja nie pozostaje całkowicie trwała. Szczególnie kapitalizm jest wyjątkowo zdolny, jeżeli chodzi o wchłanianie własnych przeciwników. Jak pisał Mark Fisher, kapitalizm zamienia przekonania w estetykę, a zaangażowanie w widowisko4. Przykładem jest cyberpunk, który powstał jako krytyka dominacji technologii i korporacji, ale z czasem został przez nie wchłonięty i zamieniony w modę oraz produkt rynkowy. Coś, co przejawia się jako awaria systemu, ostatecznie staje się czymś, co system może wykorzystać we własnej sprawie.
Wydaje się więc, że utopia się kończy, zanim na dobre się zacznie. Fredric Jameson pisał, że łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu5. Ćwiczenia utopijne jasno pokazują granice naszej wyobraźni. Ale czy już się poddaliśmy? Oczywiście, że nie. Sam Jameson przyznaje, że tekstowe utopie, choć nieraz ogłaszane martwym gatunkiem, powstają z grobu w czasach kryzysu6.
Być może dlatego Deleuze i Guattari tak wielką rolę przypisywali sztuce. Nie odzwierciedla ona rzeczywistości, za to często tworzy nowe doświadczenia i „linie ucieczki” (fr. lignes de fuite) – przestrzenie, przez które myśl może wymykać się ograniczeniom narzucanym przez schematy7. Nawet jeśli system przechwyci ideę buntu i stworzy z niej estetykę, samo doświadczenie chwilowej obcości może stworzyć nową przestrzeń do dyskusji.
Jak powiedziała Ursula K. Le Guin, gdy odbierała Medal for Distinguished Contribution to American Letters (Medal za Wybitny Wkład w Literaturę Amerykańską): „Żyjemy w kapitalizmie, od którego władzy, wydaje się, nie można uciec – ale przecież to samo myślano o rzekomo nadanej przez niebiosa władzy królów. Każda władza sprawowana przez ludzi może spotkać opór i zostać obalona przez ludzi. Opór i zmiana często zaczynają się od sztuki. Bardzo często od naszej sztuki, od sztuki słów”8.
Żadna episteme nie trwa wiecznie. Nawet jeśli wygląda jak solidny i zbyt wysoki do przeskoczenia mur, gdy przyjrzeć się mu bliżej, pełen jest pęknięć, przez które możemy dostrzec przebłyski lepszej przyszłości. Wystarczy się zbliżyć i zajrzeć przez szczeliny.
Indigo Ciel
Zapraszamy wszystkich autorów do przesyłania tekstów przedstawiających wizje lepszego świata. Przyjmujemy powieści, nowele, opowiadania, eseje, ścianki światotwórcze, scenariusze sesji RPG, wiersze i inne teksty, a także projekty graficzne, takie jak ilustracje, panele komiksowe itp. Możecie eksperymentować z formą czy językiem, pamiętajcie jednak, że są one przede wszystkim nośnikiem wizji. Chcemy zobaczyć wasze „linie ucieczki” i będzie to główne kryterium oceniające.
Nie wymagamy od was doskonale rozpisanej utopii rozumianej jako idealny system bez żadnych konfliktów. Tak jak dystopia nie jest zazwyczaj totalna, tak utopia nie musi być „niebem na ziemi”. Możecie rozumieć ją jako poszukiwania „życia zdatnego do życia”9, ale bądźcie bardzo krytyczni wobec własnych pomysłów, bo nie każda deterytorializacja przynosi pozytywne skutki. Jak pisali Deleuze i Guattari, linie ucieczki mogą stać się „liniami śmierci”10.
Zadanie przed wami jest arcytrudne, dlatego dajemy wam sporo czasu. Nabór do projektu odbędzie się równolegle z trzema najbliższymi ogólnymi sesjami naborowymi na powieści, a mianowicie:
– sesją zimową 2026/2027 (listopad – luty)
– sesją letnią 2027 (maj – sierpień)
– sesją zimową 2027/2028 (listopad – luty).
Przystanek Utopia będzie miał własne formularze, przez które będziecie mogli przesłać utwory. Po zakończeniu każdej sesji będziemy informować autorów, czy ich dzieła zostaną przyjęte oraz czy widzimy w nich potencjał.
Publikacja wybranych utworów nastąpi w 2028 roku. W zależności od ich charakteru wydanie może przybrać formę powieści, antologii, magazynu itp. Nie jesteśmy wam w stanie z góry powiedzieć, jak dokładnie będzie to wyglądać, zależy to przede wszystkim od tego, co nam wyślecie i co przykuje naszą uwagę. Zachowujemy jednak zasadę, że koszty opracowania i publikacji wybranych prac (redakcji, korekty, druku itp.) zostaną pokryte przez nas.
Prace możecie tworzyć i wysyłać indywidualnie lub grupowo. Przypominamy, że przyjmujemy tylko twórczość ludzi, nie interesuje nas, co na temat utopii ma do powiedzenia sztuczna inteligencja.
Patronaty
Bibliografia:
Deleuze Gilles, Guattari Félix, Anti-Oedipus: Capitalism and Schizophrenia, Bloomsbury Academic, London 2016.
Deleuze Gilles, Guattari Félix, What Is Philosophy?, Columbia University Press, New York 1994.
Derrida Jacques, Specters of Marx: The State of the Debt, the Work of Mourning, and the New International, Routledge, New York 1994.
Fisher Mark, Capitalist Realism: Is There No Alternative?, Zero Books, Winchester 2009.
Foucault Michel, The Archaeology of Knowledge, Routledge, London 1994 [1969].
Jameson Fredric, Archaeologies of the Future: The Desire Called Utopia and Other Science Fictions, Verso, London 2005.
Przypisy:
- Michel Foucault, The Archaeology of Knowledge, Routledge, London 1994 [1969], s.191. ↩︎
- Derrida w Widmach Marksa rozwija ideę widmontologii (fr. hantologie), zgodnie z którą teraźniejszość nie jest czysta ani autonomiczna, lecz zawsze splątana z przeszłością i przyszłością – to, co obecne, jest nieustannie „nawiedzane” przez to, co nieobecne.
Terminu hauntology używał później również Mark Fisher, gdy w Ghosts of My Life pisał o utraconych przyszłościach (lost futures) – przyszłościach, które zostały anulowane; wizjach, które nie są już marzeniami o lepszym świecie, lecz artefaktami, które nawiedzają teraźniejszość.
↩︎ - Gilles Deleuze, Félix Guattari, Anti-Oedipus: Capitalism and Schizophrenia, Bloomsbury Academic, London 2016, s. 258. ↩︎
- Mark Fisher, Capitalist Realism: Is There No Alternative?, Zero Books, Winchester 2009, s. 4–5. ↩︎
- Fredric Jameson, Archaeologies of the Future: The Desire Called Utopia and Other Science Fictions, Verso, London 2005, s. 199. ↩︎
- Tamże, s. 211. ↩︎
- Gilles Deleuze, Félix Guattari, What Is Philosophy?, tłum. Hugh Tomlinson i Graham Burchell, Columbia University Press, New York 1994, s. viii. ↩︎
- Cytat z przemowy Ursuli K. Le Guin, https://www.ursulakleguin.com/nbf-medal, tłum. Katarzyna Okelo. ↩︎
- Nawiązanie do livable life – terminu ukutego przez Judith Butler, oznaczającego życie, podczas którego człowiek może istnieć jako rozpoznawalna społecznie jednostka, zdolna do działania i samorealizacji. Więcej możecie poczytać w: Butler Judith, Undoing Gender, Routledge, New York 2004. s. 2–16.
↩︎ - Deleuze Gilles, Guattari Félix. A Thousand Plateaus. Bloomsbury 2025 [1987]. s. 268. ↩︎






